Poradnik

Jak wygląda proces budowy strony, etap po etapie

Budowa strony rozkłada się u nas na pięć etapów, a każdy kończy się czymś, co da się obejrzeć: rozpoznanie ustaleniami, analiza rynku wnioskami, koncepcja strukturą, budowa działającą stroną, opieka przekazanymi dostępami. Piszemy o tym osobno, bo najczęstsze nieporozumienie w projektach webowych nie dotyczy ceny ani terminu, a tego, kto co robi i w którym momencie. Strona nie powstaje tak, że zamawiasz ją w poniedziałek, a w piątek dostajesz link. Powstaje przez serię decyzji, z których część możesz podjąć tylko Ty, bo dotyczą Twojej firmy, Twoich klientów i Twoich warunków. Niżej opisujemy każdy etap: co się na nim dzieje po naszej stronie, czego wymaga od Ciebie i po czym poznasz, że można iść dalej.

Etap pierwszy: start i rozpoznanie

Zaczynamy od trzech rzeczy: celu strony, decyzji, którą ma podjąć osoba wchodząca, i materiałów, które już masz. Cel musi być czymś, co da się rozpoznać po fakcie, czyli zapytaniem, rezerwacją albo zamówieniem, a nie „obecnością w internecie”. Decyzja to zdanie, które kończy wizytę: wysyłam zapytanie, dzwonię, zapisuję się na termin, kupuję plik. Materiały to wszystko, co istnieje, nawet jeśli nie wygląda na materiał do strony: cennik w arkuszu, zdjęcia z telefonu, korespondencja z klientami, opisy z ulotek. Ten etap wygląda niepozornie, a rozstrzyga najwięcej, bo wszystkie późniejsze decyzje są od niego pochodne. Kończy się wtedy, gdy potrafimy jednym zdaniem powiedzieć, po co ta strona istnieje.

Etap drugi: analiza rynku

Patrzymy, co robią firmy, z którymi konkurujesz o to samo zapytanie, i jak zachowują się ludzie, którzy tego zapytania szukają. Nie po to, żeby zrobić to samo o klasę lepiej, bo strona zbudowana jako lepsza wersja cudzej strony konkuruje na cudzych warunkach. Szukamy miejsca, w którym da się powiedzieć coś, czego pozostali nie mówią, albo powiedzieć to wcześniej niż oni. Zwykle nie jest to nic egzotycznego: konkretny zakres zamiast ogólnika, warunki wypisane wprost, odpowiedź na obiekcję, którą wszyscy przemilczają. Ten etap kończy się listą rzeczy, które Twoja strona ma powiedzieć jako pierwsze, i listą tych, których nie warto powtarzać za rynkiem.

Etap trzeci: koncepcja

Tu powstaje struktura serwisu, treść komunikatów i ścieżka od uwagi do kontaktu. Kolejność jest tu regułą, nie preferencją: decyzje idą przed grafiką. Najpierw wiadomo, po co strona istnieje i kogo ma przekonać, a projekt jest konsekwencją tych ustaleń. Odwrotna kolejność wygląda szybciej, bo pierwszy ekran można pokazać już drugiego dnia, ale prowadzi do pracy, którą trzeba wykonać dwa razy: dopisanie do gotowej makiety zdania, którego nikt nie zaplanował, kończy się przerysowaniem tej makiety. Na tym etapie ustalamy też, ile podstron ma serwis i po czym są podzielone. Kończy się on strukturą, którą można czytać jak spis treści, i wiedzą, co stoi na każdym ekranie.

Etap czwarty: budowa

Projekt i wdrożenie idą razem: układ, responsywność, szybkość ładowania i podstawy widoczności w wyszukiwarce. Wersje na telefon i na komputer traktujemy jako dwie osobne sytuacje, nie jako jedną zwężoną, bo na telefonie zmienia się nie tylko szerokość, ale i kolejność, w jakiej ktoś czyta. Wydajność mierzymy przed publikacją, a nie po zgłoszeniu, że strona muli. Przez cały ten etap masz podgląd działającej strony, nie tylko zrzuty na koniec, i to jest różnica praktyczna, nie kurtuazyjna: poprawka wpisana w stronę, którą widzisz, kosztuje jedno przejście, a ta sama poprawka opisana słowami w komentarzu kosztuje dwa i zostawia miejsce na nieporozumienie.

Etap piąty: opieka po publikacji

Publikujemy, przekazujemy dostępy i instrukcję, a potem zostaje okres wsparcia wpisany w zakres, od 14 do 30 dni w zależności od oferty. W tym czasie zgłaszasz poprawki i pytania o obsługę panelu. Zasada, którą chcemy zostawić po sobie, brzmi: zostajesz z panelem, nie z zależnością. Treści i zdjęcia zmieniasz sam, publikacja idzie na Twoje kliknięcie, a historia wersji cofa zmianę, gdy coś wyjdzie nie tak. Po okresie wsparcia masz dwie drogi i obie są w porządku. Możesz przejść na stały pakiet opieki, w którym zostajemy przy rozwoju i pomiarze, albo zamknąć współpracę i prowadzić stronę samodzielnie, na własnych dostępach.

Co przyspiesza projekt, a co go zatrzymuje

Termin ustalamy na starcie i mieści się zwykle między dwoma a sześcioma tygodniami, w zależności od zakresu. Dwie rzeczy wpływają na niego mocniej niż wszystko inne i obie leżą po stronie klienta. Pierwsza to tempo, w jakim spływają materiały: projekt czekający na zdjęcia stoi, a nie zwalnia. Druga to sposób, w jaki zużywasz tury poprawek. Tury są zaplanowane po to, żeby domknąć rzeczy, których nie dało się przewidzieć, a nie żeby przenieść na koniec decyzje z pierwszego etapu. Jedna osoba prowadzi projekt od rozmowy do publikacji, więc nie ma etapu, na którym trzeba tłumaczyć ustalenia komuś nowemu, i to też jest oszczędność czasu, tylko mniej widoczna.